opowiadanie erotyczne… „biurowa przygoda”

Zwykły wpis

Dawno nie napisałem żadnego opowiadania erotycznego, choć w głowię pojawiło się kilka pomysłów :)

Może się wam spodoba… i nie wiem czy nadawać tytuł?

„biurowa przygoda”

Kamil lekko pchnął drzwi do swojego biura, był już trochę zmęczony całym dniem nerwówki, aby umowa z Niemiecką firmą doszła do skutku. Usiadł za biurkiem i spojrzał na zdjęcie swojej żony i dzieci. Ile oni tracili przez jego pracę. Ktoś zapukał delikatnie w drzwi biura Kamila. Nie chciał za bardzo z nikim rozmawiać i widzieć, chciał wyjść już do domu. Do biura weszła Marzena, koleżanka z pracy. Jak wszyscy ją określali – normalna, nie wyróżniająca się. Podeszła do biurka i usiadła na prześle na przeciw Kamila. Kamil wiedział, że to oznacza kilka godzin bez rodziny. Marzena miała normalną urodę, co sprawiało że wyglądała ładnie i nie musiała się upiększać. Patrzył na Marzenę i rozmyślał: co tym razem wymyślili jego szefowie.
– Co tym razem?
– Umowa z Francuzami – odpowiedziała łagodnie Marzena.
– Nie może to poczekać do jutra? – zwiesił głowę Kamil
– Nie bardzo, na jutro to ma być zrobione.

Kamil lekko odchylił się do tyłu. Marzena wstała, spoglądając cały czas swoimi zielonymi oczami na Kamila. Serce waliło jej jak oszalałe, a co się stanie jak ją odepchnie. Kamil podobał się Marzenie od początku jak zaczęła tu pracować, po czasie zaczęła czuć do niego pociąg, podniecało ją to, jak stał przy niej, jak się uśmiechał, jak patrzył na nią, robiło jej się tak, dziwnie mokro. Wiedziała, że Kamil ma rodzinę, żonę, ale dla niej to nie miało znaczenia, zakochała się w nim.
– To może masaż? – usłyszała swoje słowa, tak pewne i radosne, że się przestraszyła.
Patrzyła się cały czas, tym razem się uśmiechając niewinnie. Dla Kamila to był nawet dobry pomysł.
Marzena obeszła biurko i stanęła za fotelem Kamila. Ujęła delikatnie ramiona Kamila i zaczęła je delikatnie masować. Kamil przymknął oczy odchylając się do tyłu. Marzena spoglądała teraz na jego twarz, masując delikatnie jego ciało przez materiał garnituru. Teraz była chwila, którą wykorzysta, albo polegnie. Pochyliła się i musnęła delikatnie ust Kamila, przyciskając je mocniej i otwierając. Kamil zareagował natychmiast, wyrywając się i odskakując od fotela.
– Co jest – spoglądał na Marzenę pytająco.
– Przepraszam – wybełkotała Marzena, czerwieniąc się na twarzy
Kamil nie wiedział co powiedzieć, nawet podobała mu się Marzena, lubił ją, ale aby całować go. Marzena nie wytrzymała napięcia i łzy same jej pociekły po policzkach. Kamil lekko zmieszany podszedł do niej i spojrzał jej w oczy:
– Dlaczego to zrobiłaś, dlaczego mnie pocałowałaś.
– Bo się w tobie zakochałam, bo chciałam cię pocałować, chce się z tobą kochać – Marzena nie miała już nic do stracenia.
Kamil nie wiedział co zrobić, oparł się o biurko i patrzył na Marzenę, przyglądał jej się. Standardowy „mundurek” biurowy. Marzena lekko podniosła głowę, ocierając łzy.
– To może ja już pójdę – poprawiła rozpuszczone kasztanowe włosy.
Kamil zatrzymał ją jak przechodziła koło niego, łapiąc ją ręką w pasie.
– Kochasz mnie? I ja ciebie podniecam? – Kamil nie kochał się z żoną od ponad roku, ten pocałunek sprawił, że poczuł lekkie podniecenie, które zagościło w jego głowie.
–Tak…
Kamil, sam się zastanawiał czy to zrobić, przecież miał żonę i dzieci, ale z drugiej strony, kto się o tym dowie, jeśli nic nie powie. Spoglądał na nią, na jej twarz zamazaną tuszem do powiek. Lekko się podniósł i zbliżył swoje wargi do warg Marzeny. Marzena była zdziwiona jego reakcją, ale z drugiej strony, cieszyła się, że on wie i chce ją. Poczuła jak wpycha jej język do jej ust, lekko zaczęła swoim językiem pieścić jego język. Poczuła jak się do niej przytulił, jak łomocze jego serce. Całowała go jak by nigdy już nie miała go pocałować. Nie obejmowała go, rozpinała jego koszulę, aby dotknąć jego ciała, jego sutków, które ścisła lekko. Poczuła, jak i on rozpina jej żakiet i biała bluzkę. Pragnęła go i czuła, że on ją pragnie. Dotykał jej ciała, brzucha a palce prześlizgiwały się po materiale stanika. Po chwili czuła jego palce na piersiach, jak lekko ugniatają jej piersi, wirują na jej plecach, podniecając i doprowadzając do szaleństwa. Jej spódniczka lekko opadła na ziemię, ukazując jej czarne cieliste rajstopy i koronkowe majtki. Stała nadal na czarnych, zamszowych obcasach. Obrócił ją i lekko pchnął na biurko, rozchylając jej nogi. Dotykał jej rajstop i miejsca między nogami, jej rozkoszy. Powoli zdjął rajstopy, pozostawiając majtki, zaczął łagodnie ją całować po piersiach, palcami pieszcząc miejsca jej rozkoszy. Majtki w tym miejscu były już mokre i pokryły się lekko żółtawa barwą. Ona w tym czasie pochyliła się do przodu i rozpięła jego spodnie, które opadł na ziemię. Gładziła jego przyrodzenie przez majtki, które nie radziły sobie z jego przyrodzeniem. Zdjęła jednym ruchem majtki, łapiąc jego przyrodzenie w rękę i lekko je poruszając. Po chwili usiadła na biurku, całując go w usta, pieszcząc go między nogami. Lekko uklękła i ujęła jego przyrodzenie w usta. Językiem poruszała się na niego czubku, cały czas trzymając go w ustach, ręką poruszając w górę i dół. Kamil lekko odgiął się do tyłu, dawno nie czuł tego uczucia rozkoszy i podniecenia, ale nie chciał kończyć w ten sposób. Chwycił Marzenę za ramiona i lekko podniósł ją i pchnął na blat biurka. Rozchylił jej nogi i lekko zdjął jej majtki. Schylił się i językiem zaczął pieścić okolice miejsca „jej drugich ust”. Po chwili wyczuł łechtaczkę i zaczął ją natarczywie całować i pieścić językiem, palcami pieszcząc jej wnętrze, które było bardzo wilgotne. Marzena czuła jego dotyk, jak ją pieści, fale podniecenia i przyszłego orgazmu atakowały jej ciało. Kamil w pewnej chwili podniósł się i włożył swoje przyrodzenie w Marzenę. Poczuła go, jak się wsuwa i jak się porusza, coraz szybciej i szybciej. Nie umiała już wytrzymać i zakryła sobie dłońmi usta, choć i tak Kamil słyszał jak pojękuje i dyszy. Nie krył się z podnieceniem i przy każdym pchnięciu wydawał odgłosy świadczące o przyjemności. Kamila w pewnym momencie poczuła jak świat zaczyna jej wirować przed oczami, a orgazm nadchodzi bardzo szybko. Wstrząs przyszedł nagłe i gwałtownie, Kamil szczytował w tym samym momencie. Poczuła jak nasienie obija się o ścianki jej pochwy, coś cudownego. Oboje teraz spoglądali na siebie. Kamil lekko wycofał się z niej i nałożył majtki i spodnie. Marzena Była cała naga… schodząc z biurka, była szczęśliwa. Podniosła majtki i założyła je, rajstop nie miała po co zakładać. Założyła tylko resztę ubrania i stanęła na przeciw Kamila. Chciała go pocałować, ale odsunął się, mając zwieszoną głowę. Marzena wiedziała, że to był pierwszy i ostatni raz z Kamilem. A przecież był dla niej taki dobry, pomagał jej, uśmiechał się, myślała, że chciał tego od początku. Przeliczyła się, to było tylko bo pracowali ze sobą, a nie sygnały, że on chce jej na zawsze.
Wyszła, lekko zamykając drzwi…

Marzena po miesiącu dowiedziała się, że jest w ciąży. Powiedziała o tym Kamilowi, który nie był zadowolony. O ich przygodzie dowiedziała się żona Kamila, która wniosła pozew o rozwód. Kamil stracił też dach nad głową, ponieważ jego żona nie chciała mieszkać z takim sku###nem. Kamil przeprowadził się do Marzeny, z która związał się na stałe. Marzena nie przestała kochać Kamila, ale wiedziała że Kamil jej nie pokocha, jest z nią dla dziecka. Marzenie i Kamilowi urodziła się córka…

Całe opowiadanie do fikcja literacka wymyślona przez autora bloga.

płacz daje siłę

Zwykły wpis

„udawanie”
Podchodzę do ciebie
wyciągam serce czerwone
nadzieją napełnione
wiarą napełnione
spójrz jestem z czerwienią na rękach
obracasz się
spoglądam na rękę
widzę piękno
słowa same ranią
nic nie dajesz, to zło
nie umiem kłamać uczuć
łzy same rozpadają się
chcieć to nie móc
nadal stoję z sercem dla ciebie
odeszłaś
stoję samotnie
twój uśmiech
czekam.

„samotnie”
Wyruszam na poszukiwania miłości
spotykam zakłamanie
znajduję udawanie
wracam do miejsca gdzie byłem
spoglądam na szare ściany
widzę samotność
leży tak bezgłośnie na mojej kanapie
podchodzę udając hałas
klękam przed znienawidzonym pięknem
palcami przeczesuje lśniące włosy
dotyk powoduje zimno na ciele
otwiera oczy przenikliwe
uśmiech oddaje mnie
nie okazuje uczucia
rzuca się na szyję
nie widziała mnie tyle czasu
tęskniła, myślała
czekała aż wrócę
pokocham jej wnętrze od nowa
nie przytulam, nie witam
łzy bólu
dlaczego, bo jestem
wstaję i odchodzę
patrzy na mnie z uśmiechem
słowa przenikają całe ciało
wrócisz, nawet jak ktoś odda ci siebie
jesteś mój i tylko mój
zawsze będziesz do upadku
wracaj szybko, czekam
co robię nie tak, że daje siebie
nie wiem, odchodzę
wolę śmierć niż szarą ukochaną
która czeka na tapczanie
zabija wszystko we mnie pięknego
nie rozumiesz, nigdy nie pokochasz.

„Mał”
Tęsknota i pragnienie
pokładana wiara i nadzieja
zawsze to samo
zakocham się, pokocham
poznany zostaje kopa
zabiją się cząstkę mnie
kolejne miłości zdziwione, dlaczego
trudny charakter, pół zaufania
dlaczego?
Zraniony za wiele razy
zabijano mnie za wiele razy, pamiętaj
nie znasz mnie
uczę się kochać i kocham
dlaczego wybaczyć nie potrafisz
twoja miłość rani
nie okazujesz co czujesz
powiedz co problemem a co radością
nie jestem ważny, wycofujesz się
powiedz prawdę, nie kłam
nie kłamie
nie robię uników, poznajesz
nie podoba się, zabij kolejny raz
tak łatwo to zrobić
nie wiesz jaki jestem
a mówisz, kocham
nie udawaj
nie zabijaj, proszę cię
też chce ciepła i oddania
nie tylko życia dla ciebie
może przestaniesz widzieć tylko siebie
czy taka ważna jesteś bez mnie
czy warto kochać jak kochasz siebie
nie poznam tego nigdy
nie chcesz nic od mnie to pokarz to
Czy udawanie taki proste?
bardzo dobrze ci się udaje
ciepło w sercu miłe słówka
prawda inna jest
nauczyć okazywania i dawania nauczyć musisz się
tylko to na mnie się bawisz
tak łatwo ranić i się śmiać
płacze do poduszki
słyszę twój śmiech
to nie szczęście, to oszustwo
miłość to szczęście, przebaczenie, szczerość
niczego nie ma
same kłamstwa
na zawsze.

dla Małgosi :)
„oddanie”
słońca uśmiechem nas obdarowujące
palce złączone miłością
oczy ucieszone
szarość nie istnieje
lekko odrywam rękę
przelatuje po plecach
palce dotykiem koją twoją skórę
przystajemy na łące namiętności
spojrzeniem raduję się tobą
ustami wyrażam podniecenie
języki złączone, wirujące
udekorowanie piersi
pocałunkiem oddaje im świętość
językiem kołuje czerwień wzniesień
palce obejmują krągłości
przesuwają się i muskają
język znaczący trasę mokrym śladem
oddech oddany do pępka
odpinam spódnicę uwielbienia
opada bezgłośnie na storczyki
lekko opadasz na kwiaty ukochania
palce przenikające majtki
śliczności ukochana
kocham cię
jaka jesteś i widzę cię całą
przenikam cię po udach i łydkach
delikatnie zbliżam się do otworu rozkoszy
usta czerwone spotykają moje usta
ciepło oddechu wiruje w tobie
język zakreśla swoje terytorium
poddaje cię próbie miłości
czujesz muśniecie wzgórków czerwonych
wirowanie ciepła w sobie
nie przestaje
do końca
wzbiera w tobie siła
trzęsienie ziemi prawdy
powoli oddaje ruchy spazmatyczne
krzyk wydziera się z moich ust
pragnienie zmieszane drażnieniem uwielbienia
spojrzenie naszych oczu
miłość
oddanie
wbijasz mi paznokcie w plecy
zadajesz ból
lekko odchylasz się
wybuch krzyku sprawia noc w dzień
najgłębiej
przychodzi rozładowanie
wirujące odczucie wybucha
kładę głowę i płaczę
kocham cię
z końcem życia.

mam nadzieję że jej się spodobają :)

Wiersze pisane z wielkim niebotycznym i nie do wytrzymania bólem głowy :( :( :( bez wziętych tabletek przeciw bólowych…………

opowiadanie erotyczne 3

Zwykły wpis

„park”

Minął rok od kiedy zaczęli walkę ze sobą, wszystko się w parę dni zepsuło. Nie było marzeń, nadziei i wiary że to się utrzyma…. na rozprawach dowiedziała się że Wiktor miał inną kobietę Magdę – była w telefonie pod Machał. Nie wierzyła w to co słyszała jak na nią zwalał całe to co się działo – że nie kochali się bo ona nie chciała, że piła, że biła dzieci… nie umiała się pogodzić z tym wszystkim przecież było na odwrót i mówiła to ale nie była pewna swoich słów. Sąd przyznał jej rację po zeznaniach jego kochanki która całkiem pomieszała przygotowaną mowę i wszystko powiedziała jak było.
Poznała Adama, który dawał jej wszystko czego nie miała a nawet więcej….

Liście opadały z drzew, spojrzała na niego na jego twarz, jego oczy które jak zawsze patrzyła, lśniły takim szczęściem jak by on miał przy sobie anioła. Ścisła jego dłoń mocniej nie chcą aby ją opuścił, tak się bała samotności a teraz kiedy wrócił do niej z pracy za granicą chciała się z nim złączyć. Miała nie odparta pokusę chęć, kochania się. Zatrzymała się przy ławce gdzie nie chodzili ludzie. Była jedną z najdalej umiejscowionych ławek w parku. Latarnie dawały dość światła aby bano się jakiś incydentów i co jakiś czas mijało się patrol, ale już wcześniej spacerując sama znalazła tą ławkę gdzie lampa nie działa. Spojrzał na nią uśmiechnięty i usłyszała jego słodki szept: kocham cię Iza moje słodkie kochanie. Lekko się zarumieniła i przysunęła usta do jego ust tak ciepłych automatycznie włożyła język do jego ust i poczuła jak się łączą…jego ciepło jego smak. Przytuliła się do niego najmocniej jak się da myśląc że może poczuje jak jej sutki są sterczące i poczuła jak jego dłonie prześlizgują się pod koszulkę i dotykają jej skóry, jej pleców. Czuła jak wypisuje swoimi opuszkami palców słowa… których znaczenia nie umiała poznać miła inne myśli w tej chwili. Jej zmysły krążyły koło jego męskości chciała go dotknąć i powoli bezwiednie włożyła rękę do jego spodni. Jego sterczący członek ją nie zdziwił, lekko tylko się wzdrygnął jak go dotykała i zaczęła powoli się nim bawić i kciukiem pieścić górną cześć, powoli i delikatnie lekko naciskając. Zamruczał jej do ucha z rozkoszy. Przesunęła się do ławki i usiadła, rozpinając rozporek i wyciągając go z majtek. Spojrzała na niego w jego oczy i zobaczyła jego spojrzenie tak przepełnione miłością i tęsknotą za nią. Włożyła sobie go do ust, powoli czując jego smak i jego specyficzny kształt w ustach. Ściągła skórkę do końca i języczkiem przejechała po jego sterczącym prąciu wiedziała że jest czerwony i coraz bardziej on powstrzymuje się aby nie skończyć za szybko. Po kilku ruchach w swoich ustach wyciągła go z ust i spojrzała na niego jeszcze raz… schylił się i rozpiął jej kurtkę zdjął ją z niej. Bluzka też długo nie czekała na ściągniecie, poczuła jego usta na swojej skórze jak ja masują, pieszczą. Odpiął stanik, czarny i koronkowy i wiedziała że nic innego nie widzi jak piersi i sterczące od podniecenia sutki i czerwone brodawki. Poczuła jak się w nie zagłębia ustami a języczkiem pieści jak brodawki… zamruczał i chciała wydać z siebie dźwięk rozkoszy ale jej usta musiały być zamknięte aby ci co byli nie daleko nie usłyszeli niczego. Lekko wzdychała krzycząc w sobie z rozkoszy. Poczuła jak jego palce prześlizgują się po jej pończochach i jak zataczają kręgi na jej udach pod spódnicą . Doprowadzało ją to do gorączki rozkoszy… i złapała jego rękę i przycisnął do swojej misi, wilgotnej, ciepłej, czekającej aż w nią wejdzie. Jego palce zaczęły jeździć po majteczkach, czarny koronkowych. Myślała że oszaleje…
jego wargi pocałowały mysię najmocniej jak mógł to zrobić jego języczek powoli zagłębił się w niej zataczając koła i omiatając ścianki w niej. Boski, wspaniały, kocham cię – wyszeptała. Przesunął się do niej wyżej, jeśli by dokończył co zaczął dostała by rozkosznego wybuchu orgazmu, ale on ją pocałował namiętnie i wyszeptał wstań kochanie. Poczęła jak lekko ja obejmuje i podnosi, w jednej chwili trochę lekko przesunął jej majteczki w bok i usiadł a ją lekko prowadząc aby na nim usiadła. Poczucie jak w nią wchodzi, jej się przesuwa w nią jak po jej ściankach coś wchodzi w nią… odchyliła się lekko do tyłu z pięknego uczucia wchodzenia…. trwało to wieczność ale cudowną wieczność… klęcząc na ławce kolanami zaczęła lekko podnosić się a on ocierał się w niej…. lekko przyspieszyła i w pewnym momencie chwyciła go za barki palcami i zaczęła się szybko poruszać w górę i w dół… chciała go czuć najgłębiej w sobie czuć całego…. dobijała z takim pluskiem że wchodził do końca – cały. Czuła go jak się porusza,taki twardy…jak łechczę jej ścianki w środku jej – cudownie szumiało jej w głowie, czuła jak całuje jej piersi jak jeszcze ją doprowadza do szczytowania, słyszała jak wzdycha, pojękuje przy każdym ruchu w górę i w dół,coraz szybciej głębiej mocniej aby wszedł cały, to nic że raz czy dwa wypadł ale zaraz go wkładała w siebie i poruszała się jeszcze szybciej – dziko, lekko wzdycha z rozkoszy czucia miłości namiętności. Kocham cię wyszeptała i usłyszała – kocham cię i jesteś dla mnie skarbem…. w jednej chwili cały świat zniknął była ona i jej ukochany…. poczucie szczęścia pomieszane z rozkoszą, wiernością i bezpieczeństwem….

lekko otworzyła oczy i przechyliła głowę aby na niego spojrzeć, uśmiechał się. Pocałował ją.Przytuliła się do niego aby poczuć się dopieszczoną…. wreszcie kochała i była kochana całym sercem.

—————————————————————————————————

opowiadanie erotyczne 2

Zwykły wpis

„Deszczowa pogoda”

Deszcz dudnił o szyby rozpłaszczając je na wszystkie strony. Iza zerkała co robią dziewczyny w drugim pokoju patrząc jak Wiktor siedzi przed komputerem…. jej cały świat – Weronika i Amelia, Wiktor i znajomi…. całe jej życie albo część. Zerknęła w głąb pokoju gdzie dziewczyny bawiły się domkiem dla lalek – beztroskie dzieciństwo szkoda że człowiek się starzeje a nie młodnieje…. Wiktor przekręcił się na krześle nie odrywając głowy od monitora – internet i jego znajome – ciekawe z która mnie zdradza – przeleciała jej przez głowę myśl za która sama siebie skarciła…. deszcze lekko zelżał i teraz padał rzęsiście…. oparła się o oparcia kanapy i odchyliła głowę do tyłu… sutki jej lekko się podniosły i uwydatniły na skraju koszulki – tak była podniecona, chciała się kochać ale Wiktor ani myśli to zauważyć – co on widzi w tym całym nie realnym świecie, w tym świecie gdzie nie można nic dotknąć, powąchać, poczuć – lekko przejechała palcami po sutku… leki dreszcz przeszył jej ciało… zerknęła na Wiktora który ani myślał choć by na chwilę sprawdzić czy połowę domu nie rozerwało – nic….z pokoju dziecięcego dochodziły odgłosy rozmów i zabawy… lekko podniosła koszulkę i włożyła sobie rękę lekko muskając piersi… ciepłych i podniesionych… lekko musnęła sutka i brodawki odchyliła głowę do tyłu… dreszcz przeszył jej ciało kiedy dotknęła drugiego sutka spragnionego pieszczoty, rozkoszy… lekko objechała obrzeże pod piersią i zjechała palcami w dół poniżej pępka…serce jej zabiło mocniej a pragnienie rozkoszy pogłębiło się…. a może tak zabawić się z Wiktorem? nie on i tak by to źle zrobił… rozszerzyła lekko nogi na tyle ile pozwalała jej na to czarna aksamitna spódnica… rozpięła zamek z boku do połowy i poluźniła ściągacz spódnicy… włożyła rękę pod majtki omijając czarne rajstopy…odchyliła głowę spoglądając ukradkiem na Wiktora – nadal w tym samym miejscu tak samo i dziewczyny…środkowy palec dotknął łechtaczki jako pierwszy przeszył ja dreszcz ekstazy a ciało lekko zadygotało – kiedy się ostatnio kochała? w zeszłym miesiącu i to jeszcze raz gdzie nawet nie było gry wstępnej… odepchnęła marne i beznadziejne myśli od siebie – palce zagłębiły się głębiej w czeluść ciepłego i wilgotnego kącika czekającego na dotkniecie… zapraszającego aby pieścić – zawahała się – ale podniecenie wzięło górę… włożyła palce do swego wnętrza… po czym je wy ciągła zahaczając o łechtaczkę… – bosko po prostu wspaniale… jeszcze i jeszcze aż do końca – zaczęła głębiej wkładać palce w siebie… zatracenie i oddanie się bogini namiętności… chciała wydać z siebie dźwięk ale wiedziała że nie mogła… zacisnęła mocniej wargi zaraz, za chwilę będzie, za chwilkę…. już no już – przez jej ciało przeszło 230W wstrząs był tak silny że o mało nie zaczęła krzyczeć….zacisnęła palce na nodze przebijając paznokciami rajstopy… palce same nadal się ruszały… nie chcą przestać nie chcąc stracić ulotnego uczucia orgazmu….wygięła się jeszcze bardziej a drugi wstrząs jeszcze większy przeszedł przez jej ciało – jeszcze…chce jeszcze – ale siła oderwała palce od swojego ciała od miejsca które wołało o pieszczotę…. oddychała ciężko spocona i zmęczony ale zadowolona i szczęśliwa… oddychał ciężko łapiąc powietrze… uśmiechała się – było cudownie – może jak Wiktor zaśnie powtórzy to ale więcej razy – wy ciągła rękę z wilgotnymi i pachnącymi jej wnętrzem palcami…spojrzała na nie a one wiedziały że jeszcze nie raz zostaną użyte… spojrzała dopiero na Wiktora – nie możliwe nic, po prostu zamurowany… żałosne…poprawiła rajstopy widząc odciśnięte paznokcie…ułożyła nogi koło siebie i poprawiła czarną spódnice….przejechała ręką po gęstych brązowych włosach…odetchnienia głęboko… deszcz oblewał okno wieloma kropkami wody, dziewczyny bawiły się tym razem misiami a Wiktor jak patrzył na ten wirtualny nie realny świat tak patrzył…

——————————————————————————————————————

opowiadanie erotyczne 1

Zwykły wpis

„kiedy nikt nie widzi”

Było po południe, dzieci oglądały bajkę w drugim pokoju. przez okno sączyło się smętnie słonce które określało wspaniałe krągłe ciało Izy. patrzył na nią i obserwował jak myje naczynia. widział jej plecy i pośladki, jak się porusza całe ciało. tak bardzo kochał ją i tak bardzo wierzył w to co czuje. usłyszał lekki szelest za drzwiami gdzie były dzieci ale żaden więcej dźwięk się nie pojawił. podniósł się lekko i podszedł do Izy i objął ją w pasie. lekko ucałował jej szyję. zadrżała. poczuł jak przystała na chwilę zajmować się domowymi sprawami rozkoszując się jego ciepłymi ustami na swojej skórze. kochała go i wiedziała że i on ją kocha. lekko podniosła głowę domagając się więcej pieszczoty. objął ją mocniej w pasie lekko gładząc po brzuchu zjeżdżając niżej poniżej pasa ale nie zagłębiając się miedzy jej nogi. po za tym nie dała by sobie tego zrobić. objęła ręce Wiktora tak ciepłe mocne ale łagodne i delikatne. uniosła wyżej głowę zerkając mu w oczy i zobaczyła miłość i pożądanie sama odwzajemniając spojrzenie.. lekko przejechał rękoma po jej pośladkach. zadrżała. pokierował palce do góry po kręgosłupie aż musnął szyję,  odwróciła się i spojrzała mu głęboko oczy. pocałował ją namiętnie wsuwając język do jej ust. poczuła ciepło jego języka, smak jego śliny. objęła go i przycisnęła do siebie. poczuła ciepło i przyspieszone bicie serca ale coś jeszcze dawało o sobie znać – pogrubiony kształt między nogami wiktora ukryty za rozporkiem spodni. podniecało ją to – bardzo. poczuła jak twardnieją jej sutki. poczuł bicie jej serca i jak ona go podnieca – nie umiał się powstrzymać żeby nie okazać jak bardzo. zwolnił uchwyt objęcia i wsunął rękę pod jej bluzkę, poczuł sterczące sutki uchwycił cała jej pierś i lekko zaczął masować. poczuła jego dotyk na swoich piersiach. taki delikatny ale mocny pieszczący cała pierś i łechtający jej i tak twarde brodawki. rozplótł język i skierował głowę do drugiej piersi pragnął ją pragnął poczuć zapach jej ciała, smak jej ciała. poddała się jego woli poczuła język wirujący na piersi pragnęła go, chciał go i chciała go poczuć w sobie. tak bardzo brakowało jej tego każdego dnia. czuła jak wzbiera w niej coraz większa namiętność i rozkosz. skierował język do pępka i lekko zawirował w nim. dotyk języka w pępku zniewolił ją chciała więcej i więcej. skierował się niżej między jej nogi oplecione materiałem spodni i wiedział co tam zastanie ale chciał to poczuć to zniewalające ciepło to co sprawiało u niego takie podniecenie ten zapach, jej zapach. odczucia były nastawione już na prawię najwyższy stopień kiedy jego palce oplotły jej pośladki a dotyk pocałunków o miótł jej wrażliwe miejsce między nogami tak ciepłe tak pragnące rozkoszy tak wołające o poczucie tego jednego narządu. zniewalało ją tą a jego jeszcze bardziej podniecało. zatracała się w tym dotyku i jedna myśl: nie przestawaj. od chyliła głowę do tyłu. złapał jej spodnie i lekko zaczął zdejmować razem z majtkami.dotyk jego palców po wargach o mało nie wywołał w niej drżenia całego ciała. myśli same przelatywały jej przez głowę – to nie dzieję się na prawdę… zagłębił się głębiej w jej waginę. ciepło i wilgoć przywitało go co tak bardzo kochał. i pragnął i co go cieszyło że tak umie ją rozpalić lekko zamruczał jej do ucha i pocałował. jedna mysli wirowała jej w głowie jeszcze i jeszcze – rozkosz. rozpięła rozporek jego spodni i jednym ruchem uwolniła jego penisa z ucisku. sterczącego i okazującego jaki jest podniecony. twardego jak skała. gotowego aby działać. dotyk penisa wywołał u niej nie wyobrażalną rozkosz i nie pohamowaną namiętność. łagodny ale zdecydowany dotyk jej palców o mało nie sprawił że dostał by orgazmu. wiedziała jak dotykać aby go jeszcze bardziej rozgrzać. przycisnęła go do siebie i pocałowała masując jego czuły punkt czuła jak jego palce zagłębiły się w nią i przeszedł ją dreszcz rozkoszy. czuła ruszające się palce w sobie. jak ona go kochała i pragnęła i żadnego innego. lekko uniosła się na palcach i usiadła na kancie blatu kuchennego przesuwając miskę z wodą i naczyniami. wyciągnął palce z jej wnętrza i ujął jej piersi. chwyciła mocniej penisa i wprowadziła go w siebie. tego pragnęła. poczuć go aby wszystkie nerwy poczuły go. rozkosz i ciepło i to pragnął. lekko się przybliżył. poczuł jak wsuwa go w siebie. lekko objął ją na plecach i zaczął poruszać nie za szybko i z wyczuciem aby oboje załapali rytm namiętności. nie umiała opisać tego uczucia po prostu najwspanialsza rozkosz. tępo lekko wzrastało co potęgowało w niej i tak już mocne uczucie podobne do orgazmu. chciała wydać z siebie dźwięk ale nie mogła wszystko musiała utrzymać w sobie. słyszała jego oddech. czuła jego bicie serca. czuła go w sobie. odczuwała jego dotyka na swoim ciele. każdy nerw każda cząstka okazywała miłość. dotykał jej pleców i piersi zagłębiał się w nią jak najdalej. ale nie mocno. wzbierało w nim szczytowanie. rozkosz wirowała jej w głowie i uszach. tępo było już dość szybkie kiedy każdy jej mięsień poddał się orgazmowi. wybuchowi namiętności ujściu rozkoszy. wystrzelił w nią dając upust uczuciu rozładowania. poczuła jak o ścianki uderza jego nasienie – cudowne uczucie. poczuć że jemu też było dobrze. otworzyła oczy widział biały sufit i czuła ulatującą rozkosz. było tak wspaniale. dlaczego się skończyło? wyciągnął narząd który stracił na swojej wielkości i objętości. zaciągnął spodnie na siebie i popatrzył Izie w oczy. widział w nich lekkie pytanie dlaczego już koniec? zjechała z blatu i pod ciągła majtki i spodnie. chciała jeszcze ale jakoś nie wierzyła w to że on zrozumie to spojrzenie. kiedy zobaczyła że on przysuwa swoje usta do jej ucha i szepcze: a może teraz na łóżku kochanie moja miłości? o mało jej serce nie wyskoczyło z piersi. zobaczył jej uśmiech i błyszczące oczy. usłyszał w odpowiedzi: to ja cię teraz wymęczę. podeszła do komody i wyjęła kajdanki spoglądając na niego. ujrzała uśmiech na jego twarzy. podszedł do łóżka i pragnął aby bajka jaką oglądały dzieci trwała wiecznie…..

——————————————————————————————————————